sobota, 18 września 2010

Nie ma jak u mamy


Przyczyna mojej nieobecności w tym miejscu jest złożona.
Składa się mianowicie z takich oto elementów:
- nie mam czasu,
- byłam chora,
- nie chce mi się.
Niechciejstwo jest moim podstawowym prawem, którego nie pozwolę sobie odebrać ani ustawą, ani siłą.
:)
Dlatego też zastrajkowałam. Nie robię w domu nic. Odpoczywam.
Osierocone towarzystwo snuje się bezradne po domu, jak dzieci we mgle.
Skąd się bierze jedzenie?
Co zrobić, żeby brudne rzeczy stały się znowu czyste?
Jak ugotować obiad? Gdzie się kupuje mięso? Po czym poznać, że to jest właśnie mięso? Przecież na talerzu wygląda zupełnie inaczej niż w sklepie!
Chyba brudni i nieszczęśliwi umrą niedługo z głodu.
No, chyba że zakończę strajk. Jednak zanim to zrobię jeszcze trochę poobserwuję te ofermy życiowe. Toż to lepsze niż telewizyjne seriale!

3 komentarze:

  1. Ofermy najczęściej z konieczności uczą się samodzielnego życia! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie, to nie przejdzie, jestem z synem sama, wiec życie płynie od pralki do pralki, od kuchenki do kuchenki, od zmywarki do zmywarki... cudnie! A Tobie Pani ochoty życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ech, moje papugi drą się od rana, a królik szarpie łapkami za klatkę... tyle rzeczy, które muszę... ale fakt nikt więcej tego nie słyszy i nie widzi... jakieś takie to oczywiste się zrobiło, że to ja o tym myślę i o to dbam:0

    Odpoczywaj Madame ile wlezie,
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń