niedziela, 16 maja 2010

La Boheme


Zwariowany dzień dzisiejszy.
Podobnie jak większość dni w moim życiu.
Mało jest rzeczy, które mogą mnie zaskoczyć, zadziwić lub zniechęcić.
Nie dziwne mi noce nieprzespane i powroty bladym świtem. Przepite i przegadane wieczory w półmroku knajpek, piękne artystyczne dusze, pogubione, samotne, genialne, złamane przez nieprzychylny los. Wiatr we włosach a serce pełne uczuć wszelakich. Wolność. Niszcząca ramy i konwenanse . Głowa pełna poezji. To byłam ja...
Dlaczego teraz tak mało mnie...we mnie?

Życie zweryfikowało moje plany. Nakreśliło własny scenariusz.
Nie było w nim wzmianki o cyganerii artystycznej.
Życie przygotowało dla mnie ramy i wtłoczyło w nie moją duszę.
Ramy ciasne, sztywne, klasyczne w swej formie. I podkładu muzycznego nie przygotowało.
Gram więc tą swoją rolę jak umiem najlepiej. Chcę być zauważona, chcę aby mnie oklaskiwano. Aby doceniono moje starania i talent.
Od jakiegoś czasu wydaje mi się jednak, że w teatrze życia grywam same ogony.
Bardzo się boję, że kiedy już ten mój spektakl się skończy, w napisach końcowych pojawię się w kategorii: „ i inni”
Chyba już najwyższy czas pomyśleć o sobie. Powalczyć o główną rolę.

6 komentarzy:

  1. Odnajdź się więc i zagraj:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że tak. Życzę wygranej w castingu na główną bohaterkę wszelkich ról w Twoim teatrze życia :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze warto zadbać w ten sposób o siebie. I nikt tak dobrze o nas nie zadba jak my same.

    OdpowiedzUsuń
  4. rozumiem Cię doskonale i też tak czasem mam, więc nie potrafię nic doradzić w temacie; ale sądzę, że po prostu nie trzeba się poddawać zwątpieniu i wciąż próbować, próbować...

    OdpowiedzUsuń
  5. zawsze zaczyna się od bycia statystą. najważniejsze, żeby nim nie zostać na zawsze. powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. paryskie klimaty, hmmm... :)

    OdpowiedzUsuń