czwartek, 20 maja 2010

Wielka woda.


Dzisiaj przestało padać.
Warta, przepływająca w pobliżu mojego domu, która zwykle jest małą rzeczką, ciurkającą sobie wolno po piaszczystym dnie, zamieniła się w rwącą rzekę.
Zamknięto park miejski, przez który przepływa Warta.
Dopiero jak to zobaczyłam, zdałam sobie sprawę z tego, że od rzeki dzieli mnie tylko parking i kawałek trawnika.
Na szczęście w tym roku rzeka nie wylała i mam nadzieję, że tak pozostanie.
Wolałabym aby nie powtórzyła się sytuacja z roku 1997. Wtedy zalało mój ówczesny zakład pracy. Przed budynkiem było wody po pas. Pod oknami księgowości stało wielkie jezioro, w którym podobno pływały nawet ryby.
Do biura przechodziliśmy po kładkach rozłożonych na stertach palet.
Pobliski most nad Wartą był całkowicie zalany.
To wszystko jednak jest niczym w porównaniu z tragedią ludzi, którzy stracili w wyniku powodzi dorobek całego życia, którzy zostali odcięci od świata przez wielką i groźną wodę. Najgorsze jest to, że w takiej sytuacji nic nie można zrobić, można tylko uciekać. I obserwować prognozę pogody. Oby była pomyślna...

2 komentarze:

  1. A moim zdaniu pomyślność prognozy nie ma znaczenia, bo one się nie sprawdzają :) ale oby już nie padało....

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby nie bylo powtorki. Woda to jednak straszny zywiol.

    OdpowiedzUsuń